Kontynuując naszą włoską przygodę, prosto znad jeziora Lago di Braies ruszyliśmy do kolejnego miejsca, w którym zatrzymamy się na 2 noce.

Nie jesteś w temacie? Przeczytaj koniecznie o pierwszych dwóch dniach we Włoskich Dolomitach. 

Nasz camping Colfosco Almi jest na obrzeżasz miejscowości Corvara.

Po drodze szukamy większego sklepu, żeby zrobić zakupy. Jest niedziela, dlatego nie mamy większego wyboru. Trafiamy na Despar.

Co w nim znajdujemy i za ile? :

-wino wytrawne różowe 1L 1,69€

-tuńczyk w puszce z warzywami Rio Mare 1,99€

-coca cola zero mała puszka 0,69€

-4 bułki 1,12€

-ciemny chleb 2,79€

-jogurt z musli Activia MIX and go 1,89€

-2 pomidory 0,83€

-salami 1,99€

– 2 spore jabłka 1,89€

-ciasteczka/słodkie bułeczki 10 sztuk Mulino Bianco Plum Cake 2,39€. ps. To nasza ulubiona marka słodyczy we Włoszech.

Wracając do campingu, to znów trafiamy na miejsce noclegowe jak z bajki. Rozbijamy namiot w takim miejscu, aby po przebudzeniu mieć widok na góry, sami zobaczcie.

Po raz kolejny możemy śmiało polecić to pole namiotowe. Warunki, obsługa i lokalizacja pierwsza klasa. Za rozbicie namiotu, zaparkowanie auta przy namiocie, łazienki z ciepłym prysznicem. Za 2 noce dla 2 osób zapłaciliśmy 67€. Podłączenie do prądu było za dodatkową opłatą 0.70 €/kwh.

Nie tracimy czasu, od razu po rozbiciu namiotu i szybkiej kolacji wyruszamy na krótką wycieczkę po okolicy na rowerach.

Sassolungo

Sassolungo ,Langkofel, Saslonch – to nazwa szczytu w Dolomitach w trzech językach. Tłumaczone są jako „Długi kamień/skała”.

My szczyt Sassolungo obejdziemy wkoło.

Auto zostawiamy na parkingu nieopodal kolejki Forcella Sassolungo. Koszt Parkingu za 5,5h to 6,50€.

Kolejka Forcella Sassolungo, którą wjedziemy do schroniska Toni Demetz jest dziś pierwszą atrakcją.

Wagoniki, do których trzeba było wskoczyć w biegu to dwuosobowe kabiny, które zabiorą nas do schroniska.

Widoki i wysokość, na jaką się wznoszą robią ogromne wrażenie. Wjazd w jedną stronę to koszt 14€ od osoby.

Od tego miejsca rozpoczniemy naszą pieszą wycieczkę.

Kolejka dowiozła nas do schroniska Toni Demetz.

Pierwsze co daje się odczuć to dosyć spora różnica temperatur, zakładamy kurtki i w drogę.

Szlak nie jest zbyt trudny, ani stromy. Trzeba jednak patrzeć pod nogi, co jest trudne, bo widoki są nieziemskie.

Cała droga prowadzi w dół i usypana jest z drobnych kamyczków, które łatwo przesuwają się pod nogami.

Warto, a nawet trzeba włożyć wygodne buty z dobrym bieżnikiem.

Nasze buty zakupione w Decathlon KALENJI KIPRUN TRAIL po raz kolejny sprawdziły się super.

Kolejny przystanek to schronisko Vicenza.

Krótka przerwa na śniadanko i kawę.

Dalej kierujemy się na schronisko Emilio Comici.

Niestety prognozy pogody zaczynają się sprawdzać.

W schronisku Comici planowaliśmy zjeść obiad. Deszcz spowodował, że schronisko było zapchane od turystów szukających schronienia.

Z cukru nie jesteśmy, zakładamy kurtki i ochraniacze na plecaki i idziemy dalej. Im bliżej samochodu tym coraz mniej pada.

Spacer wokoło Sassolungo był naprawdę mile spędzonym dniem, a na sam koniec trasy miła niespodzianka.

Świstaki, o których tylko czytaliśmy, że występują w tym rejonie.

Udało nam się je nawet nagrać.

Zobaczcie film z tego dnia.

Podobał Wam się ten wpis, napiszcie komentarz, udostępnijcie znajomym, napiszcie czego Wam zabrakło i o co możemy ten tekst uzupełnić.

Pozdrawiamy.